Leczenie raka rak skóry / płuc / żołądka / gardła sokiem NONI |
|---|
|
leczenie raka rak skóry żołądka płuc gardła sokiem Noni : Miałem nowotwór - raka płuc na 9 płacie z
przerzutem do kości prawego ramienia. Trzy lata temu miałem operację
wstawienia implantu w miejsce przerzutu w ramieniu i po pół roku ,
jak już troszkę doszedłem do siebie, skierowano mnie na
chemioterapię. Rak miał tyle przerzutów że był już nieoperacyjny,
dlatego na wszelkie możliwe sposoby szukałem dla siebie ratunku.
Znalazłem jakieś chińskie preparaty, ale wszystkie były z domieszką
chemii. Wg opisów w internecie jedynym skutecznym dla mnie wydawał
się sok Noni. Okazało się że w moim mieście za parę dni miało się
odbyć spotkanie na temat zdrowotnych właściwości tego soku, dlatego
udało mi się załatwić przepustkę ze szpitala i poszedłem na
spotkanie (z wenflonem w ręku, ponieważ byłem w trakcie drugiego
cyklu chemii) . Na spotkaniu kupiłem jedna butelkę, później drugą,
później się zarejestrowałem u producenta abym mógł kupować sok
taniej. Piłem sok między dawkami chemii i od razu zauważyłem taki
efekt, że dobrze się czułem, normalnie jadłem i przechodziłem chemię
o wiele łagodniej niż inni pacjenci z mojej sali. We wrześniu 2004 wróciłem z konsultacji ze szpitala onkologicznego podczas której stwierdzili że muszą mi usunąć nogę łącznie z biodrem w ciągu miesiąca z powodu nowotworu mięsaka na udzie. Przez 10 miesięcy miałem kilka chemioterapii i naświetlań ale niestety rana bez przerwy mi się powiększała. Przypadkiem natknąłem się na sok Noni i przy okazji miałem szczęście że skontaktowałem się z doktorem medycyny naturalnej który jest specjalistą od soku noni. Doktor powiedział mi, że mam pić 105 ml dziennie i zużywać 30 ml na smarowanie rany. Po tygodniu pielęgniarki które robiły mi opatrunki stwierdziły, że teraz rana się goi za szybko. W tej sytuacji w.w. doktor medycyny naturalnej nakazał nadal pić sok ale przestać smarować ranę. Tydzień później doktor zalecił znów smarować, ale nie bezpośrednio na ranę tylko wokół niej. Przed komisja lekarską nakazali mi zrobić tomografię komputerową. Podczas komisji lekarskiej doktor powiedział mi że tomograf nie wykazał przerzutów na płuca i przypomniał mi po co do niego przyszedłem. Wtedy moja żona powiedziała do lekarza – „Panie profesorze niech Pan obejrzy ranę męża”. Odpowiedział jej że jest to niepotrzebne i trzeba amputować nogę. Na to żona powiedziała że pielęgniarki stwierdziły że rana się goi. Wreszcie po kilku namowach
ściągnął mi opatrunek, obejrzał ranę i stwierdził – „I co? Ja
kazałem tą nogę obciąć? Ale bym zabulił” Po pewnym czasie ten doktor
zaczął sam kupować sok. Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ Mój dziadek ma 84 lata. Całe życie był zdrowy, mimo swojego wieku pracował w ogródku, jeździł na rowerze. W październiku 2003 roku nagle poczuł straszny ból w klatce piersiowej. Gdy poszliśmy z nim do lekarza, ten go natychmiast skierował do szpitala. W szpitalu ściągnęli mu 3 litry wody z płuc. Okazało się że ma raka lewego płuca. Lekarze powiedzieli że dziadek nie dożyje do Bożego Narodzenia – nie dawali mu żadnych szans. Chcieli go skierować na chemioterapię, ale dziadek stwierdził że jak ma dwa miesiące życia to woli umrzeć w domu i nie chce chemioterapii. Jak się dowiedzieliśmy od tych lekarzy - przyczyną raka była praca dziadka przy azbeście którą wykonywał wiele lat temu i ten azbest ulokował mu się w lewym płucu. Powiedzieli nam że wszystkie metale można wypłukać z organizmu, ale azbestu nie da rady – nie ma sposobu. Przypomnieliśmy sobie że nasza znajoma miała do czynienia z sokiem Noni więc jeśli już nie ma dla dziadka ratunku to można spróbować soku Noni. Dowiedzieliśmy się o kuracji na beznadziejne przypadki i dziadek zaczął ją stosować. Kuracja ta polega na tym, ze przez pierwsze cztery dni pije się dziennie po jednym litrze soku Noni z Tahiti, następne cztery dni po pół litra soku a następnie sukcesywnie zmniejsza się dawkę. Zarejestrowany był w Instytucie który się zajmuje ludźmi chorymi z powodu zanieczyszczenia organizmu azbestem. Po dwóch miesiącach lekarze stwierdzili z wyników badań że nastąpiła pozytywna zmiana. Spytali nas czy my coś robimy, ale nie przyznaliśmy się żeby nas nie wyśmiali i żeby nie stwierdzili, ze skoro jesteśmy tacy mądrzy to po co przychodzimy do nich. Chodziliśmy regularnie co 6 tygodni do kontroli, Boże Narodzenie już dawno minęło, i za każdym razem lekarze zauważali coraz lepszy stan zdrowia dziadka. Po pół roku lekarze powiedzieli nam, że jest niemożliwe że my nic nie robimy, bo takiego przypadku jeszcze nie mieli. Do tej pory wszyscy z pacjenci tego Instytutu z „po-azbestowymi” chorobami albo się poruszali na wózkach inwalidzkich, albo byli skazani na ciągłe leżenie w szpitalu z podłączeniem do kroplówek. Mają tak straszne bóle że żaden pacjent nie jest w stanie ich wytrzymać – muszą być pod ciągłym działaniem morfiny. Dziadek morfiny nie musi zażywać, jeździ na rowerze,
pracuje w ogrodzie. Ostatnio podczas badań lekarze nam pokazali na
ekranie, że ten rak się otorbielił i się nie rozprzestrzenia.
Lekarze nie chcieli nam uwierzyć że nic nie robimy bo taki przypadek
jest niemożliwy, ale jeśli już cos robimy to mamy to robić nadal.
Stwierdziliśmy że to jest CUD NONI. Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ Pracowałem przez 30 lat jako monter systemów nawadniania pól w gorącym słońcu Florydy. Jestem blondynem i mam jasną skórę, więc w tych warunkach istniało dla mnie duże ryzyko raka skóry. Cztery lata temu zauważałem kilka zmian w niektórych miejscach mojej skroni, więc poszedłem do dermatologa przy Uniwersytecie Południowej Florydy by zrobił biopsje. Wyniki wykazały podstawowe
komórki rakowe. Dermatolog "zamrażał" rejony komórek rakowych i znajdował inne
obszary , które nazwał "przedrakowe" i także je zamrażał. Odkąd zacząłem pić sok noni, dermatolog nie
znajdował już jakichkolwiek przedrakowych komórek w tych miejscach, w których
istniało największe ryzyko z powodu ciągłego wystawiania do słońca! Umówił mnie natychmiast ze specjalistą , który metodą MOHS, chirurgicznie usuwa podstawowe komórki rakowe. Ponieważ pracuję 40 godzin tygodniowo, więc nie mogłem wziąć wolnego by poddać się operacji i ciągle odkładałem termin na później. Po pewnym czasie zauważałem , że moje ucho
krwawiło, zaniepokoiłem się i natychmiast wpisałem na listę do
operacji. Doktor jednak nie wiedział nic na temat soku noni, obawiał się więc że to
przeszkadza w gojeniu się i odradził mi stosowanie soku na ranę. Posłuchałem
go. Tym razem powiedział mi abym używał soku noni! W czasie następnej
wizyty doktor stwierdził z zaskoczeniem że rana goi się bardzo dobrze i
zaplanował kolejna wizytę dopiero za kilka tygodni. Jak dotąd to wspaniale działa! Oczekuję mojego następnego badania. Wiem
że doktor będzie jeszcze bardziej zaskoczony! Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ U mojego męża zdiagnozowano raka płuc , który rozciągał się aż do wątroby. Zaczął branie noni zaraz po diagnozie na początku lipca. Jest wiele osób które modlą się o niego. Miał jedną chemoterapię 16 lipca 2003. Później był u lekarza 4 sierpnia 2003. Doktor był zaskoczony ponieważ jest tlen w części płuca tam
gdzie jest guz. Pytałam doktora o guz w jego węźle chłonnym. Szukał, szukał, ale
nie mógł znaleźć. Powiedział nam żeby kontynuować to co robimy. Nie mamy jeszcze
sprawozdania z wynikiem ostatnich badań , ale powiadomimy Was
tutaj.
W lutym 1995 w czasie kontroli bieżącej po prześwietleniu klatki piersiowej wykryto , że mam guza w prawym płucu. Następnych kilka testów i prześwietleń wykazało że mam raka. Był nie operacyjny, ponieważ rozciągał się aż do węzłów chłonnych. Rak był bardzo poważny z bardzo małą szansą przeżycia. Był to drobnokomórkowy rak płuc. Poczułam się tak, jakby wydano na mnie wyrok śmierci. Onkolog powiedział mi że mam 2 do 5% szansy przeżycia, odpowiedziałam mu że potrzebuję wykorzystać tylko 1%. Miałam kłopot co do podjęcia decyzji czy wybrać promieniowanie i chemoterapię czy leczenie holistyczne. Zdecydowałam się robić jedno i drugie. Zasugerowano mi, że
mam wykonać dwadzieścia promieniowań mojego mózgu. Było to profilaktyką aby nie
było przerzutów raka do mózgu. Rak drobnokomórkowy jeżeli robił przerzuty, miał
tendencję iść do mózgu albo wątroby. Mózg nie może być leczony chemoterapią więc
radiacja była jedynym sposobem. W 1998 mój bardzo dobry przyjaciel poinformował mnie o noni. Na niego sok zadziałał z cudownym wynikiem. Po spróbowaniu noni zauważyłam , że powiększyłam energię i że poczułam się lepiej. Joe miał raka okrężnicy i po operacji zdecydował się by nie mieć radiacji ani chemoterapii i leczył się tylko noni. Kilka miesięcy temu skierowano mnie do specjalisty naczyniowego by zbadać mojego tętniaka. Ten doktor powiedział mi że nigdy nie słyszał o kimś kto przeżył więcej niż pięć lat mając drobnokomórkowego rakia płuca. Z głębi serca powiedziałam mu że daję wiarę w działanie noni. On nigdy nie słyszał o noni, jednak był zainteresowany posłuchaniem czegoś, co pomogło chorej na drobnokomórkowego raka utrzymać się przy życiu przez siedem lat. Zostawiłam mu kilka książek na temat działania noni. Gdy wychodziłam z jego gabinetu powiedział, "Prawdopodobnie to noni jest przyczyną tego że tętniak nie zmienił się.” Ja dzięki Bogu, noni, mojemu mężowi,
mojej rodzinie i przyjaciołom mogłam obchodzić w zeszłym miesiącu ósmą rocznicę
uwolnienia od raka. Wszystko zaczęło się od rutynowej kontroli lekarskiej . Nie
czułam się chorą, czy mającą jakieś problemy. To szokuje co może zdarzać się w
naszych ciałach a czego nie jesteśmy świadomi. Moja teoria: "Uncja noni zadziała
lepiej niż kilogram kuracji” Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ Jeden z naszych znajomych z innej miejscowości zadzwonił do nas około dwa
miesiące po rozpoczęciu picia soku noni. Przeszedł chemioterapię i był
podniecony informując nas , że jeden z guzów raka w jego płucu zmniejszył się.
Czuje się nieco lepiej i wierzy że to z powodu picia soku
noni.
Latem 1999 mój brat był na wycieczce w Szwajcarii. Tam poczuł po raz pierwszy bóle w klatce piersiowej i zadyszkę. Jego doktor skierował go do Asklepiose Clinic w Gauting. Rozpoznano u niego zapalenie opłucnej (rak płuca) i około 4,5 litra wody usunięto z jego płuc. Brat był w bardzo złym stanie. Chemioterapia nie była prowadzona ponieważ na ten typ raka jest
nieefektywny w 95%. Brat pozostawał w klinice, był leczony przez onkologów w
Augsburgu. Dwa lata wcześniej miałem operację by-passa i jeszcze nie czułem
się całkiem dobrze. Po piciu soku i witamin, poczułem się w krótkim czasie
znacznie lepiej. W lutym poleciłem sok noni mojemu bratu. Zaczął lepiej spać i
ucisk guza znacznie się zmniejszył. Onkolodzy po wynikach badania krwi
potwierdzali polepszanie się jego stanu. Nieco później przytył
pięć kilogramów i jego system immunologiczny ustabilizował się, guz kurczył się
a nie rozrastał. Brat czuł się o tyle lepiej, że mógł spędzić tydzień nad Morzem
Północnym w lipcu i cztery dni w Graubünden w sierpniu. Dzisiaj (17 sierpnia
2000) miał badania, które wskazały, że wszystko się ustabilizowało i polepszyło.
To kompletne zaskoczenie dla lekarzy. Bardzo dziękuję ośrodkowi porad , także w
imieniu mojego brata Hermana, że mamy ten produkt.
Piję sok noni z wielu powodów. Wielką korzyścią dla mnie jest sposób w jaki
sok pomaga mi w leczeniu raka skóry. Przez wiele lat odwiedzałem mojego
dermatologa co kwartał by usuwał mi podstawowe komórki rakowe płynnym azotem,
silnym skórnym kremem (tylko zimą), lub chirurgicznie. Od chwili w której
zacząłem pić sok noni, nie potrzebuję jakiejkolwiek operacji a jeżeli
pokazuje się nowe miejsce, stosuję sok bezpośrednio na skórę która po
kilku zastosowaniach wraca do normalnego stanu. Mój dermatolog jest pod wielkim
wrażeniem ! Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ W listopadzie 1998, zadzwonił telefon od mojej znajomej z USA. Porozmawialiśmy i w efekcie zamówiłem sok noni przez telefon. Otrzymałem skrzynkę (4 litrowe butelki) butelki. Piłem jedną pełną łyżkę stołową (od zupy) przed posiłkami. Na początku nie bardzo wierzyłem że może mi pomóc ale przecież jest to sok owocowy z Tahiti więc cóż mi szkodziło pić. Oto jaką różnicę sprawił sok w moim organizmie i moim stylu życia. W pierwszy tygodniu poczułem rozluźnienie w moich stawach i żadnego bólu pleców kiedy prowadzę moją taksówkę . Ustało także kłucie
- jak szpilkami - w prawej stopie każdego ranka. Rany spowodowane przez raka
skóry goiły się szybko. Zadzwoniłem do mojej sponsorki i spytałem "Co jest w tym
soku że tak dobrze działa?” Ona śmiała się i odpowiedziała , "Kontynuuj nadal
picie soku ze szklanką wody." Tak robiłem. Wróciły mi siły, czuję się i wyglądam
dziesięć lat młodziej. Dziękuję za ten produkt. Przyjaciel zaproponował mi sok noni kiedy otrzymałam pozytywny wynik biopsji na
raka skóry na moim nosie. Rak jednak zupełnie minął zanim przyszedł czas zabiegu
chirurgicznego.
Moja pasierbica
Margie ma 41 lat i całe życie miewała różne dolegliwości. Z powodu
chronicznych problemów z tarczycą do czasu jak miała 20 lat, miała
dużą nadwagę. Ostatecznie rozwinęła się u niej dorosła postać
cukrzycy, depresja, zespół przewlekłego zmęczenia, poważne codzienne
bóle głowy, ból włókien mięśniowych, i wieloraka wrażliwość na
chemię. Największym jej problemem była gorączka przez wiele lat jako
następstwo kompletnego wycięcia macicy (histerektomii)! Te problemy
uniemożliwiały jej podjęcie pracy nawet na część etatu, więc nigdy
nie mogła mieć właściwej opieki medycznej. Sama używałam
oryginalny sok noni z Tahiti z dużą skutecznością, i wiedziałam, że
jeżeli cokolwiek może jej pomóc to może to być tylko noni. Jednak
Margie wierzyła tylko w medycynę tradycyjną i nie była otwarta na
używanie naturalnego produktu. Ona wcześniej raz spróbowała noni raz
i stała się bardzo chora więc wierzyła że ma na ten sok alergię.
Oczywiście, nie wiedzieliśmy wtedy, że ona była tak zaatakowana
przez nowotwór !
Mój pies 17-nastoletni terier zachorował na chorobę nowotworową – rak jądra z przerzutem na stawy. Ponieważ nie mógł już chodzić i nie jadł, zabrałem go do lekarza weterynarii , który się nim opiekował przez wszystkie lata. Poinformował mnie, że trzeba go uśpić ponieważ stan jest krytyczny. Nie wyraziłem zgody na uśpienie psa i zabrałem go do domu. Zacząłem mojemu przyjacielowi podawać oryginalny sok noni wlewając łyżeczką od herbaty do pyska raz dziennie wcześnie rano. Po paru dniach pies zaczął podchodzić i pić wodę z miski i poruszać się powoli po mieszkaniu. Po 2 m-c pies wrócił do zdrowia. W dniu dzisiejszym sam zbiega po schodach z 3 piętra. Dzisiaj ma się dobrze i jeszcze dostawał profilaktycznie, ale nie codziennie łyżeczkę soku noni od herbaty. --Sławek - Polska 14.02.2010
Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ |