Leczenie raka rak piersi / macicy / jajników / okrężnicy sokiem NONI |
|---|
|
Leczenie raka rak piersi macicy jajników okrężnicy sokiem Noni : Oryginalny sok Noni
piję od 6 miesięcy. Mam 68 lat. Rozpoczęłam picie soku z powodu
wielu dolegliwości zdrowotnych. Przede wszystkim cukrzyca typu II z
bardzo wysokimi poziomami cukru, nietrzymanie moczu, codzienne silne
bóle wątroby, które nie pozwalały mi często przespać w nocy,
zdiagnozowany guz na piersi o wielkości 20 x 20 milimetrów, częste
skurcze łydek (przede wszystkim w nocy). Zastosowałam dawkowanie 3 x
30 ml dziennie. Po 8 dniach cukier zaczął mi spadać do bardzo
niskich poziomów 77, 99, 107, 125 gdzie wcześniej miałam 300 do 400.
Lekarz obniżył mi znacznie ranne i wieczorne dawki insuliny i do
dzisiaj utrzymuje się poziom cukru w normie. Nietrzymanie moczu
minęło mi po 14 dniach stosowania oryginalnego soku Noni i do
dzisiaj mam komfort życia w tej kwestii. Po 3 tygodniach zaczęły
zanikać bóle wątroby i do dzisiaj nie wiem co to jest ból. Po 24
dniach stosowania soku Noni poszłam na dodatkowe badania:
mammografii i USG, gdzie obydwa badania pokazały, że guza nie ma i
dostałam zalecenie na zgłoszenie się do kontroli mamograficznej za
12 miesięcy. Zanikły również uciążliwe nocne skurcze łydek. Od 3
miesięcy nie odczuwam żadnych dolegliwości, profilaktycznie piję
dziennie 2 x 30 ml i zamierzam stosować ten sok do końca życia. Nie
wyobrażam sobie teraz już życia bez oryginalnego soku noni. Pewnego
październikowego dnia zadzwoniła do mnie pewna dziewczyna, że w
klinice leży jej ojciec, który ma nowotwór i lekarze stwierdzili, że
w ciągu trzech dni zakończy swój żywot. Wyczułem w jej głosie, że
ona świat przewróci do góry nogami żeby ojca ratować, tak bardzo go
kocha. Zabrałem ze sobą dwie butelki soku Noni i pojechałem z nią do
kliniki, gdzie powiedziano nam, że rak zaatakował prostatę i dwa
kręgi kręgosłupa – dziewiąty i dziesiąty. Miał straszne bóle, od 30
dni nie spożywał posiłków. Zabrała ojca do domu i powiedziałem żeby
podawali ojcu sok noni rano po przebudzeniu, przed południem, w
południe, po południu, wieczorem i żeby go dwa razy budzili w nocy i
podawali sok – czyli łącznie 7 razy na dobę. Po dwóch tygodniach
zadzwoniła do mnie i powiedziała żebym przyjechał, bo stała się
rzecz nieprawdopodobna – tato zaczął jeść. Spytałem czy się
wypróżnił – odpowiedzieli że nie. Pojechałem do nich, spowodowałem
wypróżnienie także przy pomocy ziołowej lewatywy – ojciec zrobił się
czerwony, co wskazywało że poprawiło się krążenie. Powiedziałem żeby
pił noni co dwie godziny. Był na kontroli w Klinice i lekarze nie
wierzyli własnym oczom. Pytali – „jak to się stało? Czy to jest ten
Pan? Jak ładnie przytył. Do tego Pana już był ksiądz z
namaszczeniem”. Wiem, że ten Pan żyje, chodzi po domu, przytył 18
kg, normalnie się odżywia. Bardzo często do mnie dzwoni i mówi
„Panie Józiu, Józiu wita”. Pytam – „jak się Pan ma Panie Józiu” –
„Dzięki Bogu i Panu wspaniale”. Czasami do niego jeżdżę i widzę jak
się czuje. To było dla mnie jak „Cud nad Wisłą”. W lipcu 2002, gdy miałem 47 lat, rozpoznano u mnie raka okrężnicy. Podczas operacji lekarze stwierdzili że rak rozciągnął się aż do mojej wątroby i nie można było go operować z powodu ilości guzów. Gdy wychodziłem ze szpitala do domu poinformowano mnie że mogę rozpocząć chemoterapię. W
dniu w którym wróciłem do domu, zadzwonił do mnie mój były nauczyciel i
spytał, czy mógłby do mnie przyjść z wizytą. Zdziwiłem się, ale zawsze cieszyłem
się jak go widziałem i czekałem na spotkanie. Natychmiast się zdecydowałem, ponieważ wiedziałem, że nie mam nic do stracenia.
Zacząłem pić osiem uncji dziennie wraz z wodą destylowaną. Potem po miesiącu
zmniejszyłem moją dzienną dawkę do czterech uncji i do teraz piję cztery uncje
dziennie. Nie raz podczas tych terapii poziom krwi schodził poniżej normalnego, a po sześciu zabiegach wszystkie moje guzy zwapniały. Mój doktor nie potrafił znaleźć żadnego wyjaśnienia na bardzo szybkie tempo w jakim moje guzy wapniały i fakt że nie traciłem moich włosów ani nie chorowałem na nic innego. Wierzę, że sok noni wzmocnił moje ciało przygotowując je do
chemoterapii i pomógł w odpieraniu jakichkolwiek chorób podczas całego
procesu. Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ Moja najlepsza przyjaciółka miała raka wątroby , który robił przerzuty na
okrężnicę. Dawano jej 5% szans na przeżycie dwóch lat. Rozpoczęła picie soku
noni i odżywianie się zdrową żywnością. Sześć tygodni później powiedziano jej,
że nie znaleziono żadnych oznak raka.
Moja historia opowiada o teściowej Nancy, której nie dawano więcej niż
sześć miesięcy życia. Miała raka jajnika, który rozszerzał się na brzuch.
Przechodząc operację i chemioterapię, zaczęła picie soku noni. Rak znikał a jej
komórki krwi wracały do normalnego stanu. Lekarze byli zdumieni! Nie
mogli uwierzyć w jaki sposób jej system immunologiczny dał sobie radę! Obecnie
teściowa jest uwolniona od raka i opowiada każdemu o soku
noni!
W czerwcu 1996 dowiedziałam się że mam raka piersi. Byłem zdruzgotana. Kiedy nasz przyjaciel opowiedział nam o soku noni nie wierzyłam, że zwykły sok owocowy może zrobić coś dla mnie. Inny przyjaciel proponował nam witaminy, zapewniając nas, że jeśli będziemy przestrzegać zasad higieny, nie będę potrzebować operacji. Wydawało mi się bardziej prawdopodobne, że witaminy mi pomogą i
kupowałam je przez trzy miesiące. Jesienią lekarz mi powiedział że umrę jeżeli
nie poddam się operacji, albo co najmniej napromieniowaniu. Byłam tak
przestraszona, że wybrałam operację. Doktorzy powiedzieli mi później, że myśleli iż czuję się świetnie. W czerwcu 1998 powiedziano mi, że nastąpił przerzut na drugą pierś. Lekarze sugerowali mi wycięcie sutka i żebym nie opóźniała mojej decyzji, ponieważ rodzaj choroby, którą miałam był wieloogniskowy i inwazyjny. Odrzuciłam wycięcie sutka mówiąc im że zgadzam się tylko na biopsję. Powiedziałam, że chcę spróbować soku noni i chcę dać mu szansę. Jeśli wyniki biopsji będą niepomyślne, wtedy zgodzę się na operację. W ten sposób zaczęłam picie 6 uncji soku noni dziennie, 3 uncje rano i 3 przed spaniem. Nie miałam żadnych skutków ubocznych i kiedy poszłam na biopsję 10 sierpnia, rentgenolog powiedział że nie znalazł niczego na mammografii. Powiedział że prawdopodobnie odwołają operację, ale
kiedy zobaczyłam się z chirurgiem, powiedział mi, że musiałby zrobić biopsję i
wysłać wynik do Londyńskiej Kliniki Raka by stwierdzić czy rak minął. Wtedy doktor sobie przypomniał, “Och tak piłaś jakiś sok.”
Odpowiedziałam, “Tak jest, piłam sok noni. Co teraz myślisz o tym soku?” a
doktor odpowiedział, '' Sprawił że nie czujesz bólu,
prawda?''
3 października 2001, miałam robioną
roczną mammografię i niebawem otrzymałam list, że wykryto guza.
Nieznacznie uległam panice, zadzwoniłam aby umówić się na wizytę
lecz sekretarka powiedziała mi że na zabieg trzeba czekać dwa
miesiące. 12 października 2001, właśnie dziewięć dni po ostatnim
prześwietleniu, zrobiono mi bardziej wyraźne zdjęcia piersi.
Później, doktor badała mnie przez godzinę aby upewnić się co do
obrazu nowych zdjęć. Później wyciągnęła moje prześwietlenia z roku
2000 dla porównania, ponieważ najnowsze zdjęcia nie pokazywały
żadnego guza. Pani doktor pożegnała mnie z poleceniem by wrócić na
kontrolę przed upływem roku. Ja podziękowałam Bogu i wyszłam! Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ W grudniu 1998 wyczułam guzek w mojej prawej piersi. W kwietniu 1999
potwierdziła to mammografia. W sierpniu 1999 maiłam już w tym miejscu dwa
guzki i doktor chciał zrobić mi operację. Usłyszałam o soku noni i
zdecydowałam się spróbować go zamiast operacji. W wrześniu 1999 zaczęłam pić sok
noni. W październiku 1999 oba guzki znikły! Po dwóch latach, regularne kontrole
i wizyty u lekarza nie wykazują obecności żadnych guzków!
Jestem 50 letnią kobietą. Miałam dokuczliwe bóle w lewej piersi. Zdiagnozowano
je jako rak piersi. Na szczęście miałam sok noni. Kiedy zaczęłam używanie soku
wystarczyło 5 dni żeby bóle odeszły. Teraz jestem wolna od bólów i
raka!
Mam pięćdziesiąt dziewięć lat i przez
trzydzieści pięć lat miałam wiele problemów ze zdrowiem. Mogę
wspomnieć o kilku: rak piersi, fibromylagia, artretyzm, półpaśce,
zawroty głowy, utrata słuchu, bóle pleców i szyi. Ból był
nieodłączną częścią mojego życia. Kiedy mój przyjaciel powiedział mi
o soku noni i wszystkich jego korzyściach, zdecydowałam się
spróbować. Sok poprawił moje zdrowie. Wszystkie moje obrzmienia
zeszły i nic mnie już nie boli. Dziękuję Bogu za ten cudowny owoc,
który może pomóc wszystkim ludziom.
Cztery lata temu bawiłam się z moją osiemnastomiesięczną córką. W pewnym momencie kopnęła mnie w lewą pierś. Gdy pierś bolała coraz bardziej poszłam do lekarza i on stwierdził, że mam raka piersi. Musiałam usunąć pierś. Potrzebowałam szybko wyzdrowieć ponieważ mam dziecko. Siostra powiedziała mi o noni. Piłam dużo przed operacją i chemoterapią. Doktor stwierdził że
trzeba ponowić chemoterapię. Tydzień przed następną chemoterapią dałam
mu informacje o noni. On przestudiował wszystko i powiedział mi żebym
kontynuowała picie soku. Nie zwiększył już chemoterapii. Dziękuję noni i córce
za oszczędzenie mojego życia…jeżeli ona nie kopnęłaby mnie, nie byłoby mnie
dzisiaj.
Zaczęłam pić noni kiedy stan mojego zdrowia bardzo się
pogorszył. Dowiedziałam się, że mam guza w gardle, który
wywiera nacisk na moje 4. i 5. kręgi. Nie mogłam
oddychać nosem. Lekarze chcieli zrobić mi badanie CT.
Nie miałam jednak ani ubezpieczenia ani pieniędzy.
Kiedyś, kiedy byłam ubezpieczona, nikt nie robił badań
CT. Z resztek zaoszczędzonych pieniędzy kupiłam sok
noni. Zaczęłam pić sok i po 3 dniach guz zaczął maleć.
Czułam to. Mój twardy kark, którym nie mogłam obracać
ponieważ miałam fale bólu, dochodził do siebie. Bóle
głowy, których doświadczałam przez dziesięć lat minęły.
Mam 50 lat. Sok Noni jest odpowiedzią na moje modlitwy! Działa dla mnie cudownie pokonując zaawansowanego agresywnego raka gruczołu śluzówki macicy, który jest rakiem wyściółki macicy. Od sierpnia 1998 byłam ciężko chora, miałam dokuczliwy ból dołu miednicy, codziennie przez 8 miesięcy, anemię wynikającą z nadmiernej utraty krwi i ciągłe błędne diagnozy lekarzy. Tak było do czwartku 25 lutego 1999, kiedy zostałam przeniesiona do szpitala UCSD w San Diego jako ciężki przypadek. Cudowny personel lekarzy i pielęgniarek ratował tam moje życie. Podczas pobytu w szpitalu, docierały do mnie strzępy wiadomości: Agresywny rak śluzówki macicy. Raport patologiczny 5 marca 1999 : rak gruczołu śluzówki macicy 3 stopnia... co najmniej guz typu IIIC.' W styczniu 1999, moi przyjaciele Chuck i Carol Parker przynieśli mi sok noni. Pijąc 2 uncje soku noni po pewnym czasie zauważyłam, że nie potrzebuję już tylu leków przeciwbólowych. Gdy przebywałam w szpitalu, mój mąż przynosił mi sok noni i dawał mi go za zgodą doktora (przede wszystkim sok owocowy nie może szkodzić). Zaskoczyło mnie to, że pielęgniarki opowiadały, że one też piły sok noni. Kiedy wróciłam ze szpitala do domu, cierpiałam na mdłości spowodowane przez tabletki przeciwbólowe. Pięć dni później wstrzymałam branie leków przeciwbólowych i zaczęłam picie dużych ilości soku noni. Mdłości zatrzymały się po kilku dniach i od tej pory nie potrzebowałam już żadnych leków przeciwbólowych. W kwietniu 1999, lekarze powiedzieli mi, że powinnam poddać się naświetlaniu całego rejonu miednicy – tam właśnie znajduje się węzeł chłonny. Odrzuciłam jednak leczenie promieniowaniem ponieważ bardzo chciałam wzmocnić moje ciało, by mogło walczyć z tym rakiem, modliłam się i prosiłam Boga aby mnie wyleczył albo naprowadził na lek który nie miałby tak niekorzystnych skutków ubocznych jak napromieniowanie. 14 kwietnia 1999, zaczęłam picie 1 uncji noni co godzinę z 5 uncjami wody co w sumie dawało 24 uncje noni i ponad galon wody ( 1 galon amer. = 3,78l – przyp. tłum.) i tak przez cztery dni. Następnie przez cztery kolejne dni zmniejszyłam dawkę do 12 uncji dziennie i później 8-10 uncji noni dziennie przez cały miesiąc. Kontynuowałam picie blisko galon wody codziennie. 3 sierpnia 1999, raporty laboratorium wskazały, że moje ciało podjęło bardzo wyraźną walkę z rakiem. Mój doktor był zaskoczony, ale popierał mnie w tym co robiłam i stwierdził że praca mojej wątroby jest bardzo dobra.. Czuję się znacznie lepiej niż kiedyś, pływam, chodzę, podnoszę mojego 15,5 kg wnuka, śpiewam w kościele i w domu. Mam teraz wielki apetyt, ogarnia mnie radość i mam dużo energii. Waga od kwietnia ustabilizowała się na poziomie 57,5 kg. Moje włosy, które po operacji strasznie się przerzedziły, stały się znacznie grubsze niż przedtem dzięki noni! Wiem, że biorąc bardzo duże dawki soku noni w kwietniu, sprawiłam iż zdrowie do mnie wróciło. Teraz piję 6-8 uncji soku noni dziennie. Noni jest bardzo ważną częścią mojej naturalnej żywności. Mam nadzieję że inni także doświadczają takich cudowne wyników jakich ja doświadczyłam. Dziękuję Bogu za przywrócenie mojego zdrowia, za stworzenie noni! --Frances L, USA 2000r
Musiałam
zadbać o stan swojego zdrowia gdy dowiedziałam się że mam nowotwór
złośliwy w piersi. Miałam także kamienie w pęcherzu żółciowym. Od
kiedy zaczęłam picie soku noni, natychmiast poczułam poprawę stanu
zdrowotnego całego mojego organizmu. Mam dużo energii, lepiej się
czuję i moja wątroba jest zdrowsza. Powoli także odchodzi moja
chroniczna depresja.
Mój pies 17-nastoletni terier zachorował na chorobę nowotworową – rak jądra z przerzutem na stawy. Ponieważ nie mógł już chodzić i nie jadł, zabrałem go do lekarza weterynarii , który się nim opiekował przez wszystkie lata. Poinformował mnie, że trzeba go uśpić ponieważ stan jest krytyczny. Nie wyraziłem zgody na uśpienie psa i zabrałem go do domu. Zacząłem mojemu przyjacielowi podawać oryginalny sok noni wlewając łyżeczką od herbaty do pyska raz dziennie wcześnie rano. Po paru dniach pies zaczął podchodzić i pić wodę z miski i poruszać się powoli po mieszkaniu. Po 2 m-c pies wrócił do zdrowia. W dniu dzisiejszym sam zbiega po schodach z 3 piętra. Dzisiaj ma się dobrze i jeszcze dostawał profilaktycznie, ale nie codziennie łyżeczkę soku noni od herbaty. --Sławek - Polska 14.02.2010
Spotkania na temat Noni - KLIKNIJ |